Jaś jest milczący i nachmurzony,
a Małgosia cały czas szczebiocze jak wróbelek. Weszli miedzy drzewa.
- Małgośka, dupy dasz? - pyta rzeczowo Jaś.
- Ot figlarz, prosił, prosił i wyprosił...
Przybiega dzieciak na stacje benzynowa z kanistrem:
- Dziesięć litrów benzyny, szybko !
- Co jest ? Pali się ?
- Tak, moja szkoła. Ale trochę jakby przygasa
- O, mama bardzo się ucieszy - oznajmia synek wracającemu ojcu.
Zadowolona z nabytku, zabrała go ze sobą na zakupy. W pewnej chwili, gdy stała w kolejce, odzywa się sygnał telefonu. Blondynka odbiera:
- Cześć Marysiu! Skąd
śmieszne filmiki że jestem w sklepie?
- Po czym poznać, że blondynka pisze fantastykę?
- Wypełnia książeczkę czekową!
Blondynka idzie ulicą ze świnią pod pachą. Przechodzień pyta:
- Skąd to masz?
A na to świnia:
- Wygrałam na loterii!
- Dlaczego nasz sąsiad tak strasznie krzyczał wczoraj na swoją blondynkę?
- Bo nie chciała powiedzieć, na co wydała jego pieniądze!
- A dlaczego dzisiaj krzyczy jeszcze głośniej?
- Bo dziś mu powiedziała...
Jedna blondynka opowiada drugiej:
- Wiesz, mój mąż jest bardzo rozrzutny.
Jasio napisal:
-"Im wiecej sie czlowiek uczy, tym wiecej umie. Im wiecej umie,tym wiecej zapomina. Im wiecej zapomina, tym mniej umie. Im mniej umie, tym mniej zapomina. Wiec po co sie uczyc?!".
Jasio na lekcji religii z zakonnica. Zakonnica zadaje dzieciom taka zagadke:
Jest rude, ma puszysty ogon, skacze po drzewach i je orzechy. Co to?
Jasio sie zglasza i odpowiada: Na 99% jest to wieworka, ale jak znam siostre, to
moze byc Jezus...
Powiedz mi, Jasiu - pytaja malego chlopca - czy twoja matka jest chora,
ze lezy w lozku?
A Jas na to:
Nie, tylko sie boi, zeby ojciec lozka na wodke nie sprzedal.
Nauczycielka zadala dzieciom wypracowanie pt. Norka okropna ciekawie pisze blaszane wiatraczki.