Jednej królewnie spodobało się pokutować na świecie, chociaż była bardzo młoda i niewinna. Przywdziała więc łachy i chodziła po prośbie i na służbę. W jednym dworze ulitowano się nad nią, bo delikatna była, i kazano jej paść gęsi. W parę miesięcy później państwo potrzebowali szafarki, więc od gęsi dano ją do spiżarni. Rządziła, wydawała wszystko dobrze, lecz trzeba było, że syn domu, młodziuchny panicz, zaczął za nią biegać.
Portretowanie od zawsze było żelaznym elementem sztuki - również użytkowej. Nie inaczej jest obecnie. Dodatkowo w zalewie towarami produkowanymi masowo i ze "sztancy" jest czymś naprawdę wyjątkowym. Co ciekawe, nie każdy artysta chce sie nim zajmować. Portret obnaża braki warsztatowe w sposób bezwzględny - tutaj nie ma miejsca na "swobodną twórczość" czy "co właściwie autor miał na myśli..." Klient
Rewidują, patrzą w jej kieszenie, a ona tam miała nakradzioną pietruszkę, cebulę, marchew, wołają, że złodziejka, żeby się już w ogrodzie następnego dnia nie pokazywała. Ona poszła zapłakana do domu. I on także
forum przebrany znowu za dziada i powiada:
- Żono, zrób jaką kolację. A schowałaś tam co w kieszeń?
A ona:
- Ach, jaka ja nieszczęśliwa! Schowałam, ale tam rewidowali, zabrali i wstydu mi narobili i powiedzieli, żebym już drugi raz do roboty nie przychodziła.
- Moja kochana, jednakowoż musisz się jakąś robotą zajmować; oto ci kupię parę garnków, siądziesz sobie w mieście na rynku i będziesz je sprzedawać.
Tak się też i stało. Norka okropna ciekawie pisze blaszane wiatraczki.